awaria

Wczoraj odwiedzili nas ciocia Zosia z wujem Tadeuszem. Ponieważ ciocia zna moje zainteresowania finansami osobistymi, zapytała:
– Co sądzisz o odkładaniu na czarną godzinę? Wydaje mi się, że powinniśmy mieć jakąś gotówkę odłożoną na… wiesz, mówi się „na-w-razie-czego”.
Odpowiedziałem z zadowoleniem:
– Ciociu, właśnie odkryłaś fundusz awaryjny! Wspaniale! Oczywiście, popieram w całej rozciągłości.
– Fundusz awaryjny? Odpowiada mi ta nazwa – rzekła ciocia łaskawie. – Chciałam cię jeszcze zapytać w takim razie, jak duży taki „fundusz” byłby nam potrzebny?
– Ciociu, powinniście z wujem się zastanowić, na co jest wam potrzebny taki fundusz awaryjny. Jeżeli się dokładniej zastanowicie, może się na przykład okazać, że nie wyobrażacie sobie życia bez pralki czy bez sprawnej lodówki. Przede wszystkim więc chcielibyście się zabezpieczyć przed awarią pralki czy lodówki. Taki sprzęt potrafi całkiem niespodziewanie odmówić posłuszeństwa i… wpędza człowieka w koszty. Nie, nie chcę cioci straszyć!. Powinniście więc mieć odłożone tyle, aby w takim wypadku było was stać na nową pralkę czy lodówkę. Albo chociaż na kosztowną naprawę tego typu sprzętu – bo z drobną usterką wujek na pewno sobie sam poradzi. Dlatego na dzisiaj zakładam, że jest to kwota rzędu 500-1000 zł.

Wuj z moją żoną przeszli do ogrodu, gdzie dzieciaki hasały na huśtawkach.

– Wiesz, jest jeszcze jedna sprawa… – powiedziała półgłosem ciocia.
– Podejrzewam, że ciągle chodzi o te kredyty…
– Tak, ale nie chcę, żeby wujek słyszał, że o nich z tobą rozmawiam.
– My na razie nie możemy wam pomóc, bo zbieramy na nowy samochód. Ten już zbyt często odmawia posłuszeństwa.
– Nie, nie! Nawet nie myślałam, żeby cię prosić o pożyczkę. Zresztą pożyczać na spłatę długu? – zawsze mówiłeś, że to niemądre. Mnie chodzi o coś innego. Widzisz, dziwnie może brzmieć kwestia odkładania pieniędzy na ewentualne awarie w sytuacji, gdy sprzęt działa świetnie, a na obu kontach mamy debety.
– To prawda.
– Chodzi o to, że twój wuj już się tak przyzwyczaił do debetu na koncie, że ani myśli go spłacać. Uważa, że stać nas na te niewielkie odsetki. Ja zaś widzę, że one wcale nie są niewielkie – w skali roku jest to kilkaset złotych! Przy naszych emeryturach to istotny uszczerbek. Dlatego postanowiłam zacząć odkładać na spłatę debetu. Kiedy już uzbieram na ten, jak mówisz, fundusz awaryjny, to zobaczysz, twój wuj sam mi będzie radził, żebyśmy najpierw spłacili debet, a dopiero potem zaczęli naprawdę oszczędzać.
Zacząłem się śmiać.
– Ech, te kobiety! Mówi się, że mężczyzna jest głową rodziny, ale kobieta szyją, co ta głową kręci.
– Nie śmiej się ze mnie. Znasz wujka, on nie umie pilnować pieniędzy. A przecież jeśli spłacimy ten kredyt, a jakaś, tfu, odpukać! awaria zdarzy się prędzej niż znowu odłożę, to dopiero wtedy będziemy mogli myśleć ponownym zadłużeniu.
– Ciociu, podziwiam cię, gdzieżbym śmiał się śmiać z tak roztropnej kobiety!

© 2015 Finanse osobiste - jak oszczędzać? Suffusion theme by Sayontan Sinha