Mój 5-letni syn oszczędza pilnie na własną konsolę do gry wideo Nintendo DS Lite. Jeden z jego kuzynów dał mu torbę z kilkoma grami na ten system, więc bardzo chce w nie zagrać i zaczął oszczędzać.
Taka nowa konsola kosztuje 100$. Można znaleźć solidnych sprzedawców, którzy oferują takie z gwarancją po 60$ (rzadziej) do 70$ (na ogół).
Kieszonkowe syna, a właściwie ta jego część, którą jest w stanie zaoszczędzić na jakiś cel, wynosi 2$ tygodniowo.
A teraz następuje najciekawsze: on ma już 35$ i spokojnie co tydzień dokłada te swoje 2$ do portmonetki na ów cel. To kilka miesięcy, przez które nie kupował sobie nic z kieszonkowego, a jeszcze kilka miesięcy przed nim.
Pięciolatek jest tak skoncentrowany na oszczędzaniu, że przez kilka miesięcy nie wydaje ani centa z kieszonkowego na słodycze czy tanie zabawki.

(W tym samym czasie, jak się przypadkowo okazało, jego młodsza siostra, zaledwie trzyletnia, też nie wydaje swojego drobniutkiego kieszonkowego, choć nie ma żadnego sprecyzowanego celu. Ma już około 20$ zaoszczędzone na jakieś przyszłe potrzeby.)

Wszystko jak należy.
W tę niedzielę (niedziele to dni wypłaty kieszonkowego) porozmawialiśmy o tym, gdy dawałem im pieniądze. Mój pięciolatek włożył pieniądze do portmonetki; zapytałem, jak mu idzie oszczędzanie.
– Coś długo trwa – odpowiedział.
– A czy myślałeś kiedyś, żeby wydać to na coś innego? – zapytałem.
Wymienił kilka rzeczy, o których myślał, czy by na nie wydać pieniądze.
– To dlaczego tego nie zrobiłeś?
– Bo jakbym tamto kupił, to już nigdy bym nie uzbierał na swój DS.
I na tym polega istota oszczędzania, właśnie na tym, że jeżeli teraz kupisz sobie coś niedrogiego, to już nigdy nie poskładasz tych drobnych rat, by kupić coś wielkiego.
– Wiesz, mama i ja robimy dokładnie to samo, co ty. Oszczędzamy na nowy dom.
Popatrzył na mnie zdziwiony:
– To wy też dostajecie kieszonkowe?
– Nie, mama ma swoją pracę, ja mam swoją firmę. Obojgu nam dość często płacą. Bierzemy z tego trochę pieniędzy i przeznaczamy na oszczędności na dom, który chcemy wybudować. Więc to, co robisz ze swoim kieszonkowym, jest bardzo podobne do tego, co mama i tato robią z pieniędzmi otrzymywanymi za pracę.
Przysiadł na chwilę, a w końcu zadał mi świetne pytanie:
– A czy ja mogę zrobić jakąś pracę i zarobić więcej pieniędzy?
Teraz staram się wyszukiwać jakieś drobne zadania, które mój pięciolatek może wykonać z pewnym pożytkiem dla domu. Można wymyślić wiele takich rzeczy, które on bez wspinania się na krzesło jest w stanie zrobić (np. załadowanie zmywarki czy odłożenie ręczników do prania), ale jeszcze robi sporo błędów przy tym.
Jednak lekcja jest udana. Pięcioletni syn zrozumiał związek pomiędzy zarabianiem pieniędzy, oszczędzaniem na duże rzeczy – i to lepiej niż wielu moich dorosłych znajomych.
Jak do tego doszliśmy?
W naszym domu pieniądze nigdy nie były tematem tabu. Korzyści z oszczędzania i odpowiedzialność finansowa to stałe tematy przy naszym kuchennym stole, a jako rodzice staramy się najlepiej jak potrafimy zaprezentować tę odpowiedzialność dzieciom w postaci własnych czynów.
Również otwarcie mówimy o wszelkich posunięciach finansowych, jakie realizujemy. Kiedy coś kupuję, zwykle na zasadzie wymiany lub za zaoszczędzone pieniądze. Kiedy czytam nową książkę, to zwykle z biblioteki lub używany egzemplarz, który gdzieś dostałem albo nabyłem okazyjnie na wyprzedaży. Czas spędzamy na angażowaniu się w hobby, które niewiele kosztują, jak czytanie czy stare gry planszowe z przyjaciółmi. Posiłki przygotowujemy w domu. Kiedy chcemy mieć coś droższego, to na to oszczędzamy. Planujemy wyjazdy na zakupy, uwzględniając wyprzedaże i talony zniżkowe. W praktyce dość często o tym mówimy.
Nasze dzieci wydają się przejmować te metody, co naprawdę sprawia nam wielką radość.


Źródło: blog The Simple Dollar, wpis z 16.VIII.2011 [tłum. własne]


Mój komentarz -

  • Warszawa, dawno temu:
  • Moja starsza siostra nie miała zwyczaju oszczędzania. Nie tylko sama nie oszczędzała, ale jeszcze pożyczała ciągle ode mnie. Ja zaś od dziecka miałem pełną skarbonkę – ciągle na coś oszczędzałem. Kiedy dostawaliśmy kieszonkowe co miesiąc, wydawała wszystko w pierwszym tygodniu, a potem prosiła o zaliczkę na przyszły miesiąc. W końcu rodzice zaczęli jej kieszonkowe wypłacać tygodniowo. Ja tego nie chciałem, bo spokojnie sobie radziłem z wydatkami i oszczędnościami z miesięcznych wypłat.

  • Warszawa, dzisiaj:
  • Dzisiaj oboje jesteśmy już dorośli, mamy swoje rodziny. Widujemy się rzadko, ale wiem, że moja siostra i jej mąż stale mają kłopoty finansowe. Moja rodzina nie jest bogata, ale nie mamy długów, oni zaś ciągle mówią o kredytach…
    Minęło tyle lat i nic się nie zmieniło. Nie rozumiem, czemu pod tym względem dzieci tych samych rodziców aż tak się różnią.

    © 2015 Finanse osobiste - jak oszczędzać? Suffusion theme by Sayontan Sinha