• Czy spełnienie twoich marzeń to posiadanie długów?
  • Czy chcesz udowodnić, że wydasz więcej niż zarobisz?
  • Czy chcesz udowodnić, że nie potrafisz zarobić na niezbędne wydatki?
  • Czy chcesz latami oddawać część swych dochodów bankierom?
  • Czy chcesz pokazać, że nie potrafisz wyhamować wydawania pieniędzy, nawet gdy masz pusty portfel?
  • Czy koniecznie chcesz pozostawić po sobie długi?
  • Czy chcesz siebie i najbliższych uzależnić od najbogatszych tego świata, od finansjery żyjącej z cudzych pieniędzy?

Oto prawdziwa oferta kredytowa:

pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj, pożyczaj i wydawaj – – –

O!

Mniej niż zero!

Ale się dałeś oskubać, ha, ha, ha!

Ostatnio jeden z banków reklamuje się, że będzie dla Ciebie oszczędzał Twoje pieniądze: do każdej płatności doliczy 9% i zablokuje tę kwotę na określony procent. 

Pamiętaj, że banki są wrogiem oszczędnego człowieka. Banki z niego żyją.

Wyobraź sobie, że płacisz za coś za 500 PLN. Bank dolicza do tej kwoty 9% i obciąża Cię kwotą 545 PLN. Ta dziewiątka ma Ci utrudnić obliczanie w pamięci. Od pięciuset jeszcze było nam łatwo przewidzieć sumę, ale płatności są na ogół mniej „okrągłe”. Jeżeli Twój rachunek wyniósłby np. 278,40, to trudno w pamięci obliczyć, na ile obciąży Cię bank, licząc 109% tej kwoty. Niby czujesz, że to około 10%, ale wiesz, że mniej – to niby lepiej, choć nie bardzo wiadomo, ile.

Długo też nie będziesz wiedział, ile będziesz z tego miał. Bank będzie Ci dodawać jakieś ułamki procentów, np. 5,5% rocznie, co w praktyce nigdy nie wiadomo, ile da na koniec roku. Ponadto to bank będzie dysponować Twoimi oszczędnościami. Pamiętaj – po prostu tracisz kontrolę nad częścią swoich wydatków. Ponadto bank na pewno nie da Ci oprocentowania wyższego od stopy inflacji. Dodaj jeszcze różne koszty i opłaty…

Mam lepszą propozycję:

Odkładaj sobie dokładnie 10% z każdej zarobionej kwoty. Sam.

Jeżeli zarobiłeś za jakąś chałturę 500 PLN, to 450 PLN masz do dyspozycji, zaś 50 PLN odkładasz „do skarbonki”. Oczywiście skarbonką wcale nie musi być porcelanowa świnka ;) Nie, wręcz przeciwnie. Na koniec miesiąca zobacz, ile uzbierałeś – i zadecyduj, w co zainwestować, by te pieniądze jak najmniej traciły na wartości, gdy z nich nie korzystasz. Może warto zainwestować w jakieś kruszce? Sprawdź tabele i zdecyduj. W przyszłym miesiącu możesz podjęć inną decyzję. Zawsze możesz poszukać odpowiedniej lokaty bankowej.

Od Ciebie zależy, czy zmobilizujesz się sam do oszczędzania, czy będziesz finansować któryś z banków z poczuciem pozornego panowania nad swoimi pieniędzmi.

Przenieś swoje konto do banku, który traktuje cię poważnie. Nie warto wydawać ciężko zarobionych pieniędzy na prowizje i opłaty manipulacyjne – wręcz przeciwnie: powinieneś zarabiać jakieś odsetki – na koncie oszczędnościowym czy na lokatach. Taka operacja na ogół kosztuje nieco czasu i zachodu, ale warto.
Oto jak ja tego dokonałem:

  1. Zrobiłem dokładne zestawienie swoich kosztów bankowych w skali roku – na podstawie własnych wyciągów bankowych oraz tabeli opłat i prowizji. W internecie na pewno znajdziesz informacje o aktualnych prowizjach i odsetkach swojego banku.
  2. Wykonanie symulacji tych samych wydatków według tabel prowizji innych banków (odpowiednie pliki PDF ściągnąłem ze stron internetowych kilku banków).
  3. Czytaj dalej »

Mój 5-letni syn oszczędza pilnie na własną konsolę do gry wideo Nintendo DS Lite. Jeden z jego kuzynów dał mu torbę z kilkoma grami na ten system, więc bardzo chce w nie zagrać i zaczął oszczędzać.
Taka nowa konsola kosztuje 100$. Można znaleźć solidnych sprzedawców, którzy oferują takie z gwarancją po 60$ (rzadziej) do 70$ (na ogół).
Kieszonkowe syna, a właściwie ta jego część, którą jest w stanie zaoszczędzić na jakiś cel, wynosi 2$ tygodniowo.
A teraz następuje najciekawsze: on ma już 35$ i spokojnie co tydzień dokłada te swoje 2$ do portmonetki na ów cel. To kilka miesięcy, przez które nie kupował sobie nic z kieszonkowego, a jeszcze kilka miesięcy przed nim.
Pięciolatek jest tak skoncentrowany na oszczędzaniu, że przez kilka miesięcy nie wydaje ani centa z kieszonkowego na słodycze czy tanie zabawki.

(W tym samym czasie, jak się przypadkowo okazało, jego młodsza siostra, Czytaj dalej »

awaria

Wczoraj odwiedzili nas ciocia Zosia z wujem Tadeuszem. Ponieważ ciocia zna moje zainteresowania finansami osobistymi, zapytała:
– Co sądzisz o odkładaniu na czarną godzinę? Wydaje mi się, że powinniśmy mieć jakąś gotówkę odłożoną na… wiesz, mówi się „na-w-razie-czego”.
Odpowiedziałem z zadowoleniem:
– Ciociu, właśnie odkryłaś fundusz awaryjny! Wspaniale! Oczywiście, popieram w całej rozciągłości.
– Fundusz awaryjny? Odpowiada mi ta nazwa – rzekła ciocia łaskawie. – Chciałam cię jeszcze zapytać w takim razie, jak duży taki „fundusz” byłby nam potrzebny?
– Ciociu, powinniście z wujem się zastanowić, na co jest wam potrzebny taki fundusz awaryjny. Jeżeli się dokładniej zastanowicie, może się na przykład okazać, że nie wyobrażacie sobie życia bez pralki czy bez sprawnej lodówki. Przede wszystkim więc chcielibyście się zabezpieczyć przed awarią pralki czy lodówki. Taki sprzęt potrafi całkiem niespodziewanie odmówić posłuszeństwa i… wpędza człowieka w koszty. Nie, nie chcę cioci straszyć!. Powinniście więc Czytaj dalej »

stowki100px3

Wpadłeś w kleszcze długów. Nie masz pieniędzy. Stoisz pod ścianą. Wyczerpałeś wszystkie możliwości. Jest coraz gorzej. Co będzie dalej?

Oto siedem najgłupszych zachowań w takiej sytuacji; możesz:

  1. Obwiniać wszystkich dookoła za swoją porażkę finansową. Rodzinę, znajomych, politykę, banki… Naprawdę sądzisz, że oni są winni? A może po prostu nie zabezpieczyłeś się przed ich zachłannością? Może byłeś głupi i naiwny? To nie są zalety i nikt ci nie będzie współczuł. Sam siebie oszukujesz i jeszcze dajesz się sobie nabrać. A na dodatek robisz sobie wrogów. Spójrz w lustro – jesteś dorosłym człowiekiem i jesteś jedynym człowiekiem na świecie, który ponosi odpowiedzialność za to, co zrobiłeś, co robisz i co zrobisz.
  2. Zainwestować 3 PLN w kupon lotto i czekać na miliony z głównej wygranej. Wylosowanie 6 liczb z 49 ma prawdopodobieństwo sukcesu równe 1:13.983.816, zaś po podzieleniu i zamianie na procenty to 0,0000071482788%, podczas gdy prawdopodobieństwo niepowodzenia wynosi = 99,999992848876%. Pewniak. To się nie może udać. Ekonomiści określają loterie mianem podatku od ubogich. Czytaj dalej »

Rozpoczynam tu cykl felietonów (to takie nieco dłuższe wpisy ;) ) o życiu godnym, nie rozrzutnym, bez marnotrawstwa, ale też bez nadmiernych oszczędności czyli skąpstwa.

Temat to skromny, więc i forma dość surowa. Warto jednak zapoznać się z opisywanymi koncepcjami. Zapraszam :)

Pisząc o oszczędzaniu, zamierzam się podpisywać: Skner.

To staropolskie słowo występuje w naszym języku od dawna. Aleksander Brueckner pisze:

sknera, skner – skąpiec; sknerstwo; ‚e’ wymienne z ‚y'; pień także i ‚kn-‚: knysać i knesać - rozrzucać; knerać - słabować.

Rosjanie używają tu słowa skriaga, które (wbrew opinii Bruecknera) zapewne ma wspólny źródłosłów z naszym sknerą. Co ciekawe, etymologia rosyjska wywodzi je od rzeczownika ‚skra‚ oznaczającego w staroruskim kamień i krzemień. Uważają, że człowiek skąpy miał charakter twardy jak kamień…

Po angielsku sknera to skinflint. Jako że flint oznacza krzemień, zaś skin – skórę, słowo to pierwotnie oznaczało człowieka, który – krzesząc ogień – tak oszczędzał krzesiwo, iż z krzemienia niewiele zostawało, ot, na grubość skóry.

Niemcy określają sknerę słowem Knicker, Knaufer
:)

© 2015 Finanse osobiste - jak oszczędzać? Suffusion theme by Sayontan Sinha