nuworysz

Podstawową strategią inwestowania jest procent składany przynoszący dochód w czasie. Jest to długoterminowy instrument finansowy w praktyce bez ryzyka.
Przykładem niech będzie lokata 10.000 PLN założona w banku na 5% rocznie. Po 5 latach da mi ona 12.763 PLN, czyli mój dochód wyniesie 2.763 PLN. Gdybym tę lokatę dalej trzymał na koncie, to po 20 latach będzie na nim już 26.533 PLN, zaś po następnych dziesięciu (w sumie po 30 latach) będę mieć na tym koncie 43.219 PLN.
[Uwaga: Na potrzeby tego felietonu pomijam opodatkowanie tego dochodu.]
To najłatwiejsza i najczęściej stosowana metoda inwestowania – głównie z powodu niskiego ryzyka.
Gdybym jednak uznał, że taki dochód jest zbyt niski, albo – że efekt inwestycji osiągam po zbyt długim okresie, muszę pogodzić się z faktem, że wyższy dochód wiąże się z inwestowaniem o wiele bardziej ryzykownym. Będę się starał pokonać czas – opierając się na znajomości rynku. To jest druga podstawowa strategia. Kupując więc akcje w okresie hossy, a sprzedając je w okresie bessy mam większe szanse na szybki dochód, ale też większe obawy, czy to był bezpieczny krok.
Cierpliwość oczekiwania na procent składany daje spokój.

Moja rada?
Stare przysłowie graczy mówi: Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę – inwestowaną kwotę zawsze warto podzielić i część zainwestować w bardziej pewną strategię, zaś drugą część – zaryzykować (ale też nie na jedną kartę!).
W ten sposób w przypadku niepowodzenia różnych strategii zawsze jest nadzieja, że nie zostaniemy z niczym.

Ponieważ jest to pierwszy wpis „na temat” – zaraz po wstępniaku, – więc muszę, ale to koniecznie muszę to napisać: Najważniejszą inwestycją są ludzie. Inwestuj więc przede wszystkim w swoich najbliższych – w rodziców, we współmałżonka i w dzieci.
Każda inwestycja związana z nimi będzie procentować.
Rób to jednak nie z wyrachowaniem, ale z miłością. Od nich bowiem dostaniesz coś, czego nie dadzą ci żadne pieniądze: wsparcie w trudnych chwilach.
Oczywiście, zdarzają się sytuacje, gdy to się nie sprawdza. Tak. Ale to jest już temat na całkiem inną gazetkę – nie są to bowiem wówczas zagadnienia inwestycyjne, ale problemy socjologiczne, psychologiczne…
W kochającej rodzinie dzieci i wnuki opiekują się rodzicami i dziadkami o wiele lepiej, aniżeli wszelkie fundusze, w które zainwestowaliśmy.
Zdaję sobie sprawę, że ten felieton nieco odbiega od treści, jakie spodziewaliście się tutaj znaleźć, ale już w następnych będzie o inwestycjach – o ich płynności, bezpieczeństwie i innych aspektach, które trzeba znać, by dokonać dobrego wyboru.

Rozpoczynam tu cykl felietonów (takich nieco dłuższych wpisów) o sprawach materialnych, o rozsądnym podejmowaniu ryzyka, o opłacalności i elastyczności decyzji finansowych.

Temat to rozległy, ale forma pogodna. Warto zapoznać się z opisywanymi pomysłami. Zapraszam 🙂

Pisząc o inwestowaniu, zamierzam się podpisywać: Nuworysz.
To staropolskie słowo występuje w naszym języku od niedawna. W „Słowniku Wyrazów Obcych” Władysława Kopalińskiego czytamy:

nuworysz – nowobogacki, dorobkiewicz; z fr. nouveau riche – dosłownie ‚nowy bogacz’; fr. nouveau ‚nowy’ z łac. novellus, oraz fr. riche ‚bogaty; bogacz’.

© 2016 Finanse osobiste - jak inwestować? Suffusion theme by Sayontan Sinha